„Hybridation” wykreowany przez wybitnego artystę Oliviera de Sagazana zapewnił mocny i niezapomniany finał 8. Butohpolis. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Butoh. Zaproszony pierwszy raz do Warszawy duet francuskich twórców – Olivier de Sagazan i Alyzée Soudet-Polaris – wystąpił 21 kwietnia 2026 r. w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski. To było fascynujące doświadczenie. Nie mylą się zagraniczni krytycy, że de Sagazan proponuje coś, co zdecydowanie wymyka się ramom teatru. „Hybridation” to rodzaj niezwykle wciągającej, hipnotycznej wręcz, organicznej transformacji prowadzonej na żywo, gdzie to, co ludzkie płynnie splatało się z tym, co zwierzęce i co roślinne.
Nie jest łatwo poruszyć emocje w performance niemal pozbawionym ruchu. A jednak z kilkunastu dosłownie gestów, miękkiej gliny, wody i farby otrzymaliśmy zupełnie inny świat. Wciąż zmieniający się, żywy, reagujący, ewoluujący, naprawdę zaskakujący z każdą nową sceną.
Przed naszymi oczami siedzi na ziemi dziwna para. Nie znamy jej relacji. Pozostaje więc w uwadze obserwować jak powoli ich postaci zmieniają się, dzięki nakładaniu na siebie kolejnych partii świeżej szarej gliny. Wraz z budową kolejnych przeobrażeń zmienia się też ich związek, widzimy jak wzajemna relacja staje się coraz głębsza, coraz bardziej troskliwa, wspierająca. Co ciekawe, także słyszymy, co się dzieje, bo na warstwę dźwiękową celowo tutaj skierowano nasze zmysły. Nagłośnienie wprost z podłogi zbierało każdy dźwięk, od słów wypowiadanych spod „masek”, przez odgłosy wydzielane przez narzucaną glinę, aż do chlupotu wody i czarno-czerwonych farb. Im dłużej trwało „Hybridation” tym bardziej atmosfera dźwiękowa stawała się wielowarstwowa, a obserwowana forma/relacja stawała się bardziej wspólnotowa, nie tylko między bohaterami, ale też między nimi a przyrodą – w glinę wciskano słomę i zielone rośliny, wszystko się mieszało tworząc zupełnie nowe ciało połączone z naturą. Niezwykłe doświadczenie.
Ze względu na moją dużą wadę wzroku obserwowałam nieco inny spektakl, niż reszta publiczności, np. pierwsze namalowanie oczu na glinie wydawało mi się położeniem starych monet na powiekach, co sprawiło zupełnie inny odbiór (nie mniej ciekawy) tej konkretnej sceny. Tak to już jest, że w ciemności, przy dysfunkcji widzenia, mózg po swojemu dopowiada to, czego nie da się zarejestrować głównym zmysłem poznawczym. Za to wyraźnie widziałam coś, czego nie widzieli nawet organizatorzy festiwalu – jak przed pokazem zbierane były zielone rośliny do „Hybridation”... Wspaniała, cicha chwila.
Muszę przyznać, że pozytywnie zaskoczyła mnie ogromna swoboda z jaką artyści żonglowali nastrojami widowni. A te w „Hybridation” zmieniały się jak w kalejdoskopie. Olivier de Sagazan i Alyzée Soudet-Polaris przetwarzając glinę na swoich ciałach kreowali ogromną mnogość scen, od chwil zabawnych – przypominających wręcz sceny z kreskówki, przez naprawdę mocne w wyrazie konotacje polityczno-religijne, aż po sceny związane z głębokimi relacjami międzyludzkimi (było czule, momentami nawet erotycznie, ale też silnie, na granicy obrazów drastycznych).
Nie ma wątpliwości, że każdy czuł podczas tej prezentacji wiele emocji, miał dziesiątki skojarzeń, przeżyć i wspomnień. Stał się tym samym integralną częścią przedstawienia. Gdyby nikt niczego nie przeżył, twórcy nie dostaliby przecież tak żarliwej owacji na stojąco. To jest miara dobrej sztuki, że nie tylko widzimy czy słyszymy, ale czujemy coś prawdziwego, wynosimy coś dla siebie. Dziękujemy artystom, ale na tym historia wcale się nie kończy. Później rozmawiamy, analizujemy, tkwimy w procesie, próbujemy sobie wszystko na nowo poukładać. Mając taki wspólny mianownik doświadczenia/przeżycia stajemy się wspólnotą bogatszą, ciekawszą, bardziej świadomą i czułą. To wszystko dostaliśmy od wyobraźni Oliviera de Sagazana i możemy z tego skorzystać.
„Hybridation” ma różne wersje, także z obrazami ekstremalnie mocnymi; niemniej dobrze się stało, że w Warszawie nie zostało pokazane coś, co mogłoby przekroczyć wytrzymałość psychiczną, bo Butohpolis nie zostawił widzów w ponurym nastroju. Festiwal zakończył się wielką radością, świętowaniem performance, tańca i sztuki ruchu. Czego chcieć więcej?
Niezwykły tydzień z butoh (15-21.04) będzie w nas jeszcze długo brzmieć. Ale najważniejszym z jego oszałamiającego, różnorodnego stylistycznie i tematycznie, programu powinno być tych kilka zdań, które przed finałowym pokazem powiedziała nam Sylwia Hanff, dyrektorka artystyczna festiwalu. O swoim marzeniu wystawienia kiedyś spektaklu Oliviera de Sagazana, światowej sławy performera, uznawanego przecież za jednego najciekawszych artystów współczesnego teatru. Przez 10 lat niezłomnie dążyła do tego celu. To był ten dzień, w którym swoje marzenie spełniła.
My też możemy być tak uważni, cierpliwi, pracowici, a w końcu tak sprawczy. I pewnego dnia przeżyć podobne chwile. Czego wszystkim (oraz sobie) życzę.
Sandra Wilk, Strona Tańca
www.stronatanca.pl
„Hybridation” Olivier de Sagazan, wykonanie: Olivier de Sagazan i Alyzée Soudet-Polaris, pokaz w ramach: 8. Butohpolis. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Butoh, pokaz: Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski, 21.04.2026
Foto: Solve Sunsbo/materiały promocyjne

