Od wstrząsu dla otoczenia do III zasady dynamiki

Ciężary, foto: WILK

„Ciężary” – performance Yaryny Shumskiej, pokazany na 2. Międzynarodowym Festiwalu Sztuk Performatywnych – Opowieści, zapisuję w pamięci w dziale „Interesujące”. Ukrainka zajęła się w nim tematem wagi i ograniczonego terytorium, w które można wkroczyć z łagodnością albo brutalnością. Ale też ruchem obciążonym, utrudnionym, bolesnym oraz masą i siłą, które są nieodłącznie z ciężarem związane.

Shumska wystąpiła 27 lipca 2025 r. przy Tumskiej 8, w budynku znajdującym się w pobliżu Muzeum Mazowieckiego w Płocku, gdzie odbywała się większość festiwalowego programu z tego dnia. Tu na patio zabytkowej kamienicy miała bardziej odpowiednie warunki do swojej symbolicznej opowieści opartej na kontrapunktach ciężaru i lekkości, więzienia i wolności, trudu i ulgi. Jej praca była udana, uczciwa, przemyślana, ponadczasowa oraz – co warto szczególnie podkreślić – wielowymiarowa. Można do niej przypisać mnóstwo ciekawych interpretacji, od kwestii najbardziej przyziemnych (cielesnych, ruchowych, dotyczących przetrwania), przez socjologiczne (społeczne, emocjonalne), filozoficzne (istoty i charakteru bytu), globalne (związane z wojną, ekologią, cywilizacją) aż po aspekty dotyczące zjawisk fizycznych (od III zasady dynamiki Newtona począwszy). Nie wiem, jak dla innych, ale dla mnie nie tylko artystycznie ale i prywatnie „Ciężary” były istotne. 

Image

Nagle coś spada z góry. Huk, przejmujący krzyk, nerwowy tupot butów, ktoś biegnie do nas w dół na schodach, skrzypnięcie drzwi, światło… I już jesteśmy na wojnie. Na wojnie albo na wojnie w nas samych. Performerka wnosi na zabytkową podłogę czarną grubą folię. Rozkłada ją powoli na jasnym marmurze, wyraźnie zaznaczając swoje terytorium. To miejsce zbrodni, na które zaraz wyleje się krew czy symbol wewnętrznego pola starcia? Podczas spektaklu Yaryna Shumska używa głównie techniki floorwork, ale jej działania są zupełnie inne, bo artefaktami artystki są tutaj dwa spore balony (czarny i żółty) wypełnione płynem. Widać, że sporo ważą. Nakładane na nogi odkształcają i naciskają ciało, ograniczają jego ruch, więżą pod swoim bulgocącym ciężarem.

Im bardziej ciało staje się nieruchome tym silniej widać, że te nietypowe obciążniki zachowują się jak żywe – balony wydzielają dużo dźwięków, woda wewnątrz nich przelewa się tworząc wybrzuszenia, a gdy są nierównomierne rozłożone całość wymyka się z rąk. Performerka próbuje zmienić siłę nacisku na swoje ciało, przesuwa te „wodne worki” na różne części nóg, z jednej strony walczy a z drugiej pochyla się nad problemem. Jakże jest mi bliski ten problem, gdy ruch boli, gdy mięśnie odmawiają posłuszeństwa, gdy ciężar obezwładnia, gdy nie ma dynamiki a tylko puste istnienie... 

Image

W końcu jeden z balonów zostaje nagle przebity. Trzask i już woda oblewa gwałtownie obie łydki, wali o szlachetną podłogę przykrytą tym plastikowym, czarnym „kirem”, przypominającym ogromny worek na śmieci. Pęknięty czarny balon scala się wizualnie z podłożem, niemal znika, a wraz z tym zdarzeniem zmienia się cała materia, na której rozgrywa się akcja – folia jest mokra, śliska, piszcząca, a ciało ludzkie musi mieć na niej inne ruchy.

Yaryna Shumska przytula się do płachty, gładzi ją dłońmi, jakby chciała oswoić, polubić ten nowy stan przestrzeni i samej siebie. Jest zupełnie inny, niż wcześniej. Mięśnie już nie bolą, ruchy też mniej, a jednak nic nie jest normalne, takie jakie było albo być powinno.

Image

Zmiana. Nadchodzi zmiana. Performerka przypina wielki żółty balon wypełniony helem do linki i wypuszcza go w powietrze. Patio kamienicy przy Tumskiej jest bardzo wysokie – balon unosi się na uwięzi na kilkanaście metrów w górę, by zatrzymać się na sufitowym przeszkleniu, przez które widać stalowe niebo. Wszyscy widzowie podnoszą swoje głowy, by obserwować ten niemal swobodny lot, a w tym czasie koniec linki dostaje swoją „kotwicę”, czyli porzucone buty performerki… 

To pozytywne uziemienie czy może jednak ciężar nie pozwalający nam się naprawdę unieść, naprawdę marzyć, naprawdę czuć się wolnym? Przestać być na wojnie? Ta „kotwica” na scenie wcale nie jest silnym zabezpieczeniem, buty się chyboczą, przewracają, wyglądają jakby miały zaraz zostać pociągnięte w górę przez siłę balonu uwiązanego na lince, wszystko jest chwiejne, zmienne. Jak twierdzi sama artystka, tak jak równowaga, która „wcale nie jest stabilna ani jednoznaczna, jest procesem poszukiwania, w którym jeden pogląd współistnieje w opozycji do drugiego”. Może i ma rację, wszak równowaga jest balansem… 

Image

Mamy więc w „Ciężarach” także aspekt globalny, bo ukraińska performerka zwraca nam uwagę także na to, że jako ludzkość nie potrafimy być w bezruchu, że nasze terytoria są zawsze chwiejne i niestabilne, w dodatku często wywołujące wstrząs dla otoczenia. Spójrzmy na świat, ile już w nim zniszczyliśmy i jak bardzo wciąż nie chcemy się w tym szaleństwie zatrzymać. Nasz gatunek jest największym ciężarem dla Ziemi…

Sandra Wilk, Strona Tańca
www.stronatanca.pl

„Ciężary” („Weights”) Yaryna Shumska (Ukraina), performance: Yaryna Shumska, pokaz w ramach: 2. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych – Opowieści, pokaz: Patio kamienicy przy ul. Tumskiej 8 w Płocku, 27.07.2025